Polskie lotniska bez ochrony przed uzbrojonymi dronami. „Gigantyczna luka”
Na początku sierpnia dron przenoszący materiał wybuchowy uderzył w skrzydło ukraińskiego Antonowa na lotnisku w Lipsku. Ładunek nie eksplodował. Według eksperta wojskowego Jarosława Wolskiego sabotażystom przeszkodził system antydronowy, który utrudniał sterowanie maszyną i ułatwiał wykrycie zagrożenia. Takie rozwiązania mogą identyfikować drony, śledzić je oraz zakłócać łączność z operatorem. Jak ustaliła Interia, polskie porty cywilne nie dysponują jednak systemami pozwalającymi neutralizować uzbrojone bezzałogowce.
Kto ma zatrzymać drona nad lotniskiem? Instytucje wskazują na przepisy
Polska Agencja Żeglugi Powietrznej podkreśla, że nie ma uprawnień do unieszkodliwiania dronów. Jej zadaniem jest kontrolowanie cywilnego ruchu i koordynowanie legalnych lotów bezzałogowców. Informację o nieznanej maszynie przekazuje zarządcy portu i policji.
Według PAŻP za ochronę zamkniętych obiektów odpowiadają zarządcy i wewnętrzne służby ochrony. Polskie Porty Lotnicze wskazują jednak, że obecne prawo nie daje lotniskom skutecznych narzędzi do neutralizacji zagrożenia.
PPL ma procedury, ale systemów neutralizacji brakuje
PPL zapewnia, że po wykryciu drona informuje policję, PAŻP i inne służby. Spółka testowała systemy antydronowe, ale przekonuje, że nie istnieje jedno gotowe rozwiązanie skuteczne przeciwko wszystkim typom maszyn. Problemem są również drony pojawiające się na ścieżkach podejścia, poza granicami lotniska. Tam służby portowe nie mogą działać. Systemy detekcji i śledzenia także nie gwarantują wykrycia każdego zagrożenia.
Nowe przepisy pozwalają Służbie Ochrony Lotniska używać zagłuszaczy, ale urządzenia wymagają certyfikacji i testów. Na Lotnisku Chopina działa zespół opracowujący zgodny z prawem model reagowania na drony.
Ekspert ostrzega: „Mamy gigantyczną lukę”
Jarosław Wolski ocenia, że polskie lotniska potrzebują systemów wykrywania oraz neutralizacji przerobionych dronów cywilnych. Nie chodzi o broń przeciwko wojskowym maszynom, lecz o rozwiązania, które odpowiednio wcześnie zauważą niewielki obiekt i utrudnią przeprowadzenie ataku.
– Mamy gigantyczną lukę i gigantyczny problem – alarmuje ekspert w rozmowie z Interią.
Jak wyjaśnia, małe i wolno poruszające się drony trudno odróżnić od ptaków, owadów lub innych obiektów. Jego zdaniem pierwszym krokiem musi być skuteczna detekcja, a kolejnym jasne określenie, kto i w jaki sposób ma reagować.